poniedziałek, 24 czerwca 2013

3.

Barcelona spowita nocnym mrokiem wyglądała zupełnie inaczej niż za dnia, gdy każdy fragment tego miasta był rozświetlany przez promienie słoneczne wkradające się w każdy zakątek tego miasta. Teraz, kiedy jedynym oświetleniem były uliczne lampy i księżyc delikatnie świecący na niebie, było tu intrygująco i tajemniczo. Przy klubach i barach stojących przy naszej trasie wylewali się ludzie, zazwyczaj turyści, którzy dali ponieść się gorącemu katalońskiemu klimatowi.
Poruszanie się o tej godzinie na barcelońskich ulicach należało do całkiem przyjemnych doznań. Puste ulice, za dnia zakorkowane, teraz zachęcały, by sprawdzić wszystkie możliwości tego sportowego auta. Z rozmyślań o osiągach tego cacka wyrwało mnie czerwone światło, na które zareagowałam gwałtownym piskiem opon. I moje szczęście, gdyż dosłownie parę sekund później przed naszą maską przejechały z prędkością światła dwa stuningowane samochody, a za nimi, w nieco wolniejszym tempie kilka radiowozów policyjnych.
- Wyścigi samochodowe? Myślałam, że Hiszpanie są za leniwi na takie zabawy – rzuciłam wesoło, starając się rozluźnić dosyć nerwową atmosferę.
- To? To jest zmora tutejszej policji. Naoglądają się dzieciaki tych amerykańskich filmów, ledwo co dostaną prawo jazdy i już, wielcy królowie kierownicy – prychnęła odrzucając swoje długie, sięgające do pasa, czarne włosy, które doskonale podkreślały jej urodę, typową dla tego rejonu,  – Chociaż to, co widziałaś to i tak nic takiego. Zdarzają się jeszcze większe kolumny, ale co ja ci tu będę...
- Właśnie, jak tak rozmawiamy o policji, samochodach...-ścisnęłam mocniej kierownice i powoli wcisnęłam gaz, kontynuując naszą zagadkową podróż – to nie wiem czy wiesz, ale...ale nie mam przy sobie prawo jazdy, więc jak nas złapią...
- Spokojnie, jedziesz z zakonnicą – uśmiechnęła się z przekąsem, ciągle patrząc prosto przed siebie, co chwile wydając mi komendy dotyczącego tego w jakim kierunku mam jechać.
- Macie jakiś immunitet, tu w Hiszpanii? Tak jak politycy? - rzuciłam wesoło.
- Nie, po prostu tam na górze, ktoś ciągle nad nami czuwa – powiedziała to powoli i spokojnie, po głosie można było odczuć, że naprawdę wierzyła, że dziś nic złego się nie stanie. Ja tylko cichym mruknięciem potwierdziłam słuszność jej opinii. Nie miałam ochoty ani sił, by wdawać się w jakieś rozległe dyskusje na temat wiary, gdyż z moją było jak było. Raz lepiej, raz gorzej, jednak ostatnio zdecydowanie zaliczałam tendencję zniżkową.
Kierowałyśmy się na obrzeża miasta. Odczytałam to nie tylko ze znaków, które co chwilę pokazywały przeróżne zjazdy prowadzące na autostrady i obwodnice, ale również zabudowa uległa zmianie. Miejsce zadbanych, secesyjnych kamienic zajęły niezbyt ciekawe osiedla domków ustawione jeden koło drugiego, przypominające kartonowe pudła. Zdecydowanie nie była to okolica, którą wybrałabym na wieczorny spacer, nawet w dzień musi być tu nie zaciekawie.
- Zatrzymaj się tutaj – mym uszom dobieg głos Patrici, tym razem już nie tak silny jak na początku.
- Gdzie my jesteśmy? Co to za okolica? Jesteś pewna, że to tu miałyśmy przyjechać? - spojrzałam na nią z nadzieją, że wyjrzy za okno a następnie, stwierdzi, że jednak zawracamy.
- Torre Baró, to na pewno tu – odwróciła się na tylnie siedzenie, skąd wyjęła skórzaną kurtkę, którą niezgrabnie narzuciła na siebie i wyszła na zewnątrz.
- Hola, Hola, seniorita – krzyknęłam przerażona, rozciągając się wzdłuż przednich foteli, by ręką przytrzymać drzwi, przez które wyszedł mój dzisiejszy pilot – a ja to co? Mam tu siedzieć i czekać, aż mnie tu napadną, zgwałcą i zabiją, gdy ty będziesz... będziesz gdzieś tam?!
- Jesteś w samochodzie – przecedziła przez zęby -ile ty masz lat?! Mówiłam ci, że dzisiaj nic złego się nie stanie, więc może w końcu czas byś w to uwierzyła?
Zamknęła drzwi z głośnym hukiem, jednak od razu je otworzyła i rzuciła tylko szorstkie „Nie wyłączaj świateł” i ruszyła w stronę jednego z budynków zostawiając mnie samotnie w zaparkowanym pojeździe. Moja towarzyszka wyłaniała się z ciemności, dzięki światłu rzucanemu przez pojazd. Miałam doskonałą okazję by przyjrzeć się jej sylwetce, gdy wyjątkowo nie była schowana pod habitem. Założone miała sportowe buty i obcisłe dżinsy, które podkreślały jej zgrabną figurę. Aż dziw bierze, że taka piękna dziewczyna marnowała się w zakonie, zwłaszcza, gdy teraz patrząc na nią, chyba nikt nie stwierdziłby, że ma do czynienia z osobą duchowną. Prędzej wzięli by ją, zważając na to, że znajdowaliśmy się na jednej z niebezpieczniejszych dzielnic stolicy Katalonii, za kobietę, którą idzie zaspokoić swojego klienta. Nocne życie, zaśmiałam się w duchu. Za dnia porządna osoba, a w nocy, hulaj duszo piekła nie ma...
Nie Lili, przystopuj! Dla orzeźwienia i ogarnięcia myśli wymierzyłam sobie lekkiego plaskacza w twarz. Nawet nie mam prawa, by myśleć tak o dziewczynie, która zaopiekowała się mną, gdy wcale nie musiała, mimo że wywozi mnie na jakieś peryferie w środku nocy. Właściwie, to można rzecz, że sama się wywiozłam.
Z nudów zaczęłam naciskać guziki i przekręcając pokrętła, by znaleźć stację radiową, która oprócz nadawania latynoskiego popu, puszczała też inne gatunki muzyki. Gdy po kilku minutach poszukiwań udało mi się osiągnąć cel, oparłam głowę o zagłówek i zamykając oczy próbowałam wprowadzić się w stan rozluźnienia. Przez dobre parę minut myślami odpływałam daleko, nucąc od czasu do czasu pod nosem co słynniejszy utwór.
Z hibernacji wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Automatycznie odwróciłam się do tyłu. Mym oczom ukazał się przedziwny obrazek. Patricia właśnie układała na siedzeniach jakiegoś mężczyznę, pozbawionego świadomości lub znajdującego się w głębokim śnie, ubranego w poszarpaną koszulę i porozdzierane spodnie, w których zdecydowaną większość stanowiły dziury, a nie materiał. Na dodatek, było widać, nie tylko po ubraniach, ale po osobniku, że woda w miejscu, gdzie przebywał, była towarem deficytowym. Czy moja wybawicielka bawi się w tworzenie przytułku, w ten sposób aplikując na zdobycie tytuły świętej?
- Kto to jest ?! - wydałam z siebie stłumiony okrzyk, starając się wyglądać na opanowaną, a za razem dać jej do zrozumienia, że to co tu się dzieje do normalnych zjawisk nie należy.
- To mój brat – odpowiedziała rozluźniona, gdy usiadła za mną, kładąc na swoje kolana jego głowę.
- Co?!! - tym razem już nie starałam się niczego ukrywać, mój głos niebezpiecznie osiągnął pułap wysokiego C – on chociaż żyje?!
- Tak, w każdym razie mam taką nadzieję, że jest cały i zdrowy – okryła go swoją kurtką oraz kocem, który wyciągnęła z jednego ze schowków znajdujących się pod fotelami– ale teraz już lepiej jeźdźmy. Musisz nas zawieść do mieszkania.

Zakonnica z własnym autem, mieszkaniem i na pół żywym bratem, którego znalazła na ulicy, gdzie nikt o zdrowych zmysłach sam by się nie wybrał? Czy ktoś mi może wytłumaczyć, o co w tym wszystkim, do cholery, chodzi?!

Mam wrażenie, że trochę rozdział o wszystkim i niczym, ale przynajmniej jedna zagadka rozwiązana. Dziękuję za komentarze, to bardzo motywuje :)

4 komentarze:

  1. O Jezu, że tak powiem po trosze nie przestrzegając dekalogu, robi się coraz ciekawiej. Noc, brak prawa jazdy, nieciekawa okolica, na pół żywy brat naszej ciągle tajemniczej zakonnicy... ile się dzieje! I wciąż nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Pożeram całość prawie na jednym wdechu, a Ty jak zwykle ucinasz w takim momencie, kiedy mnie ciekawość zżera. I ja kiedyś tego napięcia nie wytrzymam, zobaczysz! :)

    Pozdrowienia, @talareKUB vel Szanowna_L.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, jak już Ci napisałam, Twoje opowiadanie jest niezwykle intrygujące, ta zakonnica, posiadanie pięknej Giulietty *.*. jej brat, prywatne mieszkanie, ciekawość mnie chyba zje, bo chcę wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no, ładnie się Patricia zachowuje, fajna zakonnica... :D A tak na serio, to wciąż jest zagadkowo i tajemniczo, ale to mi się właśnie w tym wszystkim podoba, bo pozostawiasz mnie z wątpliwościami aż do następnego rozdziału i mimo, że czasami mnie to niecierpliwi, to jednak to bardzo lubię, bo mam nad czym główkować. :)
    Pozdrawiam i czekam na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. No, no ciekawie się zapowiada :D
    Właśnie skończyłam nadrabiać wszystkie posty ;)
    Mam nadzieję, że niedługo pojawi się coś nowego :D
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń